Kanclerz Federalny Friedrich Merz przemawiał w Bundestagu. Odpowiadał na pytania o przemoc wobec kobiet. Merz powiedział: W Niemczech jest bardzo dużo przemocy. Nazwał tę przemoc eksplozją. To znaczy: Bardzo szybko rośnie.
Merz powiedział też: Duża część przemocy pochodzi od imigrantów. Imigranci to ludzie, którzy przyjeżdżają do Niemiec z innych krajów. Wielu polityków w Bundestagu głośno im przerywało. Oni uważają to stwierdzenie za złe.
Polityczka Cansin K öktürk pokazała Merzowi środkowy palec. Ona należy do partii „Die Linke” (Lewica). Ona uważa słowa kanclerza za rasistowskie. K öktürk powiedziała: Merz musi sobie zasłużyć na szacunek. Sam tytuł kanclerza nie wystarcza.
Poza kłótnią Merz planuje nowe zasady dla Niemiec. On chce przeprowadzić ważne reformy. Reformy to zmiany w prawach. On pracuje nad tym z Larsem Klingbeilem. Klingbeil jest szefem partii SPD.
Merz pochwalił Klingbeila za pomoc. On jednak upomniał też Markusa Södera z CSU. Söder nie powinien blokować reform. Politycy chcą mieć pakiet gotowy do lata. Chodzi o podatki, emerytury i zdrowie.
Tymczasem nowe badanie pokazuje: Demokracja jest zagrożona na świecie. W wielu krajach rządzą sami władcy. Takie kraje nazywa się autokracjami. Dziś ponad połowa krajów to autokracje. 20 lat temu było inaczej.