Wieloryb Timmy nie żyje. Eksperci znaleźli go przy wyspie Anholt. Wyspa leży w Danii. Timmy był długo w Morzu Bałtyckim. Często nie mógł płynąć dalej. Woda była tam zbyt płytka.
Prywatna grupa chciała ratować wieloryba. Zabrali go dużym statkiem na morze. Tam wypuścili go na wolność. Koszt był bardzo duży. Dwoje bogatych ludzi dało na to pieniądze.
Na ciele wieloryba było urządzenie. Eksperci nazywają to 'tracker'. Tracker to urządzenie do śledzenia drogi zwierzęcia. Nurkowie znaleźli je przy martwym zwierzęciu. Numer na urządzeniu pasuje do Timmy'ego.
Naukowcy krytykowali tę akcję. Mówili: Wieloryb jest bardzo chory. Podróż statkiem to dla niego stres. Naukowcy wiedzieli: Wieloryb może umrzeć.
Till Backhaus to polityk z Niemiec. On pozwolił na tę akcję. Mówi: Każde życie jest ważne. Chciał dać zwierzęciu szansę. Teraz chce rozmawiać z Danią.
Ciało wieloryba zostaje w wodzie. Duńczycy nie usuwają ciała. Uwaga: Nie podchodźcie do wieloryba. Ciało może wybuchnąć przez gazy w środku.